CELEBRITY
Dwaj mężczyźni postanowili przetestować zamarznięte jezioro pod Tczewem, ale ich przygoda zakończyła się nieoczekiwanym zwrotem akcji. Strażacy byli zaskoczeni.
Dwaj mężczyźni uznali, że przejażdżka toyotą po zamarzniętej tafli jeziora pod Tczewem to dobry pomysł. Chwilę później załamał się pod nimi lód. Z brzegu widać było jedynie dach samochodu. — Cóż całe zgłoszenie było dosyć wyjątkowym. Myśleliśmy, że każdy rozsądny człowiek wie, że nie należy wjeżdżać samochodem na zamarznięte jezioro — przekazał strażak w rozmowie z “Faktem”.
Do tej niebezpiecznej sytuacji doszło w miejscowości Szczerbięcin w gminie Tczew (woj. pomorskie). Jak powiedział w rozmowie z reporterem “Faktu” kpt. Konrad Majewski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tczewie, służby były zaskoczone tym zgłoszeniem.
Informację dostaliśmy o godz. 10:14. W lakonicznym zgłoszeniu były tylko informacje o rozlewisku, samochodzie jadącym po lodzie i widocznym jedynie dachu. Na miejsce od razu rozdysponowałem dwa zastępy OSP plus specjalistów z Grupy Wodno-Nurkową z Gdańska. Ostatecznie na miejsce przyjechało siedem zastępów, czyli 24 strażaków
— przekazuje “Faktowi” kpt. Konrad Majewski. Nie zabrakło także ratowników medycznych i policji.
Zaraz po przybyciu pierwszego zastępu na miejsce, świadkowie przekazali straży, że dwaj mężczyźni, którzy jeździli autem po lodzie, już wydostali się z tonącego pojazdu. Samochód znajdował się około 150 m od brzegu jeziora.
Mimo tych informacji strażacy ubrali się w kombinezony i weszli do wody. Sprawdzili, czy faktycznie nikogo nie ma w pojeździe. Z kolei dwójką mężczyzn zajęła się już policja
— dodaje strażak.
Udało się także wyłowić samochód, po około półtorej godziny. Konieczne było wycinanie pokrywy lodowej, aby umożliwić pracę wyciągarce. Z auta na szczęście nie wydostały się żadne płyny, a jezioro nie zostało zanieczyszczone.
Ciekawostką może być to, że wycieraczki jeszcze działały, kiedy auto było zanurzone. Cóż całe zgłoszenie było dosyć wyjątkowym. Myśleliśmy, że każdy rozsądny człowiek wie, że nie należy wjeżdżać samochodem na zamarznięte jezioro
— podsumowuje kpt. Majewski.
Służby apelują, aby nie wjeżdżać, ani nie wchodzić na zamarznięte zbiorniki wodne.
