CELEBRITY
Gorączka wokół wpisu ambasadora USA. Przesadził? Ekspert od protokołu dyplomatycznego odpowiedział
Nie wymagajmy od ambasadora Rose’a, żeby przeprosił, kiedy staje w obronie swojego kraju i prezydenta. Tym bardziej chybione są propozycje, żeby wezwać go do MSZ i wręczyć notę dyplomatyczną. Te sprawy powinno załatwić się w ciszy gabinetów, a nie przez publiczną polemikę — tak w rozmowie z “Faktem” były dyplomata i specjalista od protokołu dyplomatycznego Jan Wojciech Piekarski skomentował sprawę kontrowersyjnego wpisu ambasadora USA w Polsce.
Ekspert kontynuował: — Włodzimierz Czarzasty miał prawo odpowiedzieć na osobliwy list w sprawie zgłoszenia Trumpa do Pokojowego Nobla. Stwierdził, że nie poprze kandydatury Trumpa do tej nagrody. Nie było w tym nic obraźliwego.
Przypomnijmy — ambasador USA w Polsce Tom Rose napisał 5 lutego w serwisie X, że zrywa wszelkie kontakty z marszałkiem Sejmu z Nowej Lewicy. To była reakcja dyplomaty na odrzucenie przez Włodzimierza Czarzastego propozycji poparcia wnioski o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. Rose pisał o “oburzających i nieuzasadnionych obelgach pod adresem prezydenta Trumpa, które stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem”. W obronie Czarzastego stanął m.in. premier Donald Tusk, a w kolejnych wpisach, już z prywatnego konta na X, Rose pytał nawet otwarcie “czy ma wycofać żołnierzy USA z Polski?” (post już został usunięty).
Jan Wojciech Piekarski, który w przeszłości był ambasadorem RP w Belgii, Pakistanie i Izraelu, podkreślił: — Według konwencji wiedeńskiej zadaniem ambasadora jest obrona interesów kraju, który reprezentuje, ale powinien również utrzymywać dobre stosunki z państwem, gdzie rezyduje. Zwłaszcza jeśli jest to sojusznik. Ambasadorowie amerykańscy pokazywali czasem swoją wyższość i arogancką postawę w różnych krajach. To cecha wielkich mocarstw.
Jednocześnie zwrócił uwagę, że wśród członków obecnej administracji Białego Domu widać zbyt duże przywiązanie do osoby Donalda Trumpa. — Widać to po słowach, które używają np. podczas posiedzenia rządu w Białym Domu, gdzie każdy z sekretarzy zaczynał swoje przemówienie od prawienia komplementów Trumpowi — komentował.
Specjalista od protokołu dyplomatycznego wyraził nadzieję, że wszystko zakończy się na sporze pomiędzy ambasadorem Rose’em i marszałkiem Czarzastym, a nie sporem polsko-amerykańskim. — Odnosząc się do słów Rose’a z groźbą wycofania żołnierzy amerykańskich z Polski, trzeba pamiętać, że amerykańscy żołnierze stacjonują u nas także ze względu na interesy bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych np. jako element obrony przeciwrakietowej swojego kraju. Takie zapowiedzi godzą przecież w bezpieczeństwo USA — komentował.
W ocenie byłego dyplomaty dolewanie oliwy do politycznego ognia niczemu nie pomoże. — Nie wymagajmy od ambasadora Rose’a, żeby przeprosił, kiedy staje w obronie swojego kraju i prezydenta. Tym bardziej chybione są propozycje, żeby wezwać go do MSZ i wręczyć notę dyplomatyczną. Te sprawy powinno załatwić się w ciszy gabinetów, a nie przez publiczną polemikę — tłumaczył Piekarski.
Były dyplomata odniósł się także do reakcji polityków polskiej prawicy na zamieszanie z ambasadorem USA i stanowiskiem Czarzastego. — Dla opozycji to element wewnętrznej gry politycznej. Ale stawianie za wszelką cenę po stronie Trumpa i jego ludzi może obrócić się przeciwko nim, bo opinia publiczna może nie podzielać ich postawy — podsumował.
