Connect with us

CELEBRITY

Natalia Maliszewska przed startem na igrzyskach zmaga się z trudnościami związanymi z jakością lodu. Czy uda się jej dostosować?

Published

on

Natalia Maliszewska we wtorek 10 lutego rusza do olimpijskiej rywalizacji. O godz. 10:30 czekają ją eliminacje na 500 m, a półtorej godziny później powalczy w sztafecie mieszanej. Jak się okazało, nie jest zadowolona z warunków, w jakich będzie rywalizowała. Chodzi o lód. — Chciałabym, żeby był lepszy, ale nic już z tym nie zrobimy. Mogę się tylko spróbować dopasować do niego — powiedziała w rozmowie z “Faktem”.

Maliszewska ma aż 11 medali mistrzostw świata i Europy, ale brakuje jej w kolekcji olimpijskiego. Może na trzecich igrzyskach stanie na podium. Będzie mieć na to kilka szans. Oby tylko lód jej sprzyjał, bo są z nim problemy.

Polscy skoczkowie wkraczają do akcji. Może objawić się “nowy Fortuna”!

Fakt: Macie za sobą pierwsze treningi. Jest pan zadowolona z lodu, który przygotowano w hali?

Natalia Maliszewska: Niestety, nie. Chciałabym, żeby był lepszy, ale nic już z tym nie zrobimy. Mogę się tylko spróbować dopasować do niego. Poza tym jest taki sam dla wszystkich.

Poproszę o szczegóły, co jest nie tak?

Kiedy jedzie się szybko, siła odśrodkowa na środku, na klocku centralnym, jest tak silna, że nie jest łatwo utrzymać pozycję na zejściu. Dzisiaj na treningu zdarzyły się dwa upadki. Na szczęście ja nie leżałam. Chciałoby się, żeby było lepiej, bo pamiętam ten lód na zawodach testowych rok temu. Wtedy był dużo lepszy. Problem jest w tym, że dzielimy halę z łyżwiarstwem figurowym, które do swoich skoków potrzebuje bardziej miękkiego lodu. Dla nas miękki lód nie jest najlepszy, ale mam nadzieję, że skoro zaczynamy jutro rywalizację, to nam go zmrożą trochę bardziej.

Jakie ma pani wrażenia dotyczące wioski olimpijskiej?

Cóż, jest łóżko, toaleta, mamy jedzenie. Oczywiście nie da się porównać tego do hotelu. Najważniejsze, że jest po prostu czysto i cicho. Pokoje są bardzo mocno wygłuszone, co sprawia, że żadne odgłosy, nawet zza okna, czy z korytarza, nie dochodzą do środka. To sprawia, że sen jest lepszy.

Były szczególne emocje podczas otwarcia igrzysk?

Oczywiście. Otwarcie było niesamowitym, wzruszającym momentem. Pojawiła się łza w oku. Łza szczęścia, że jestem znów po czterech latach na igrzyskach, bo bywało różnie i niektóre sytuacje mogły potoczyć się inaczej. Z drugiej strony była też taka łza smutku, żałobna łza związana z tym, jak cztery lata temu potoczyła się moja historia. Mam różne emocje. Mam fale, gdy czuję się szczęśliwa, cieszę się, że tu jestem. Pamiętam, że zaczynając sezon przygotowawczy, zastanawiałam się, jak to będzie wyglądało, bo moje odczucia były różne. Cieszę się, że tu jestem, że się zakwalifikowałam i to ewidentnie. Nie było żadnych wątpliwości, czy powinnam jechać ja, czy inna dziewczyna. Byłam jedną z dwóch zawodniczek pierwotnie zakwalifikowanych i nie było żadnej dyskusji. Teraz jestem jedną z trzech dziewczyn w naszej kadrze po relokacji. Z drugiej strony pojawiają się kolejne emocje…(Natalia zawiesza głos). Nie, nie warto iść w tę ścieżkę, bo czuję, że jest szansa, że nie dokończymy tego wywiadu. Po prostu nie zostało mi nic innego, jak dać z siebie wszystko i cieszyć się tym, że tu jestem.

Jaki jest pani sposób na wyciszenie się przed olimpijskimi startami?

Ostatnie dni były bardzo bodźcujące. Zmieniliśmy miejsca, bo z Bormio, gdzie trenowaliśmy, przeprowadziliśmy się do wioski. Śmieję się, że mam sensoryczne problemy, bo noszę ubrania, których wcześniej nie nosiłam, ze szwem w miejscach, gdzie go wcześniej nie było. Są nowe buty, które trochę uciskają, więc nawet te sensoryczne rzeczy są bodźcujące. Potrzebuję więc wyciszenia, a moim sposobem na wyciszenie jest izolacja. Na moich własnych zasadach, w moim pokoju, w moim łóżku.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin