CELEBRITY
Słowa księdza i list od Trzaskowskiego na pogrzebie Edwarda Linde-Lubaszenki wywołały głębokie emocje wśród żałobników. Co tak poruszyło zgromadzonych?
We wtorek, 24 lutego, w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe Edwarda Linde-Lubaszenki — wybitnego aktora, reżysera i pedagoga. Ostatnie pożegnanie artysty zgromadziło nie tylko rodzinę i przyjaciół, ale także licznych przedstawicieli świata kultury oraz mieszkańców stolicy. Wśród żałobników obecne były znane postaci, m.in. Maja Komorowska, Robert Janowski, Michał Milowicz, Tomasz Iwan oraz Irena Karel.
Ceremonia rozpoczęła się o godz.11.00 w Kościele św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła przy pl. Teatralnym. Po mszy ciało aktora zostało złożone w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach — miejscu przeznaczonym dla najwybitniejszych przedstawicieli polskiej kultury. To wyjątkowe wyróżnienie podkreśla ogromny wkład Edwarda Linde-Lubaszenki w rozwój polskiej sztuki.
Uroczystość miała charakter państwowy. W trakcie mszy odczytano list prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, który podkreślił znaczenie dorobku artysty:
— Z głębokim smutkiem żegnamy dziś Edwarda Linde-Lubaszenkę, wybitnego aktora, reżysera i pedagoga, człowieka sceny i filmu. Edward Linde-Lubaszenko należał do pokolenia aktorów, którzy budowali most między tradycją a współczesnością. […] Jego odejście to nie tylko strata wybitnej osobowości, lecz także zamknięcie pewnego rozdziału w polskim teatrze. […] Pozostanie w naszych sercach. Niech spoczywa w pokoju — napisał prezydent Trzaskowski.
Podczas uroczystości duchowny przywołał niezwykle złożoną historię rodzinną Edwarda Linde-Lubaszenki, cytując jego własne słowa z wywiadu udzielonego na początku lat 90. Aktor podkreślał, jak losy wojenne i rodzinne wpłynęły na jego tożsamość narodową oraz osobiste wybory.
Edward Lubaszenko mówił: “Narodowość nie zależy od faktów, własnego wyboru i przekonania. Narodowość nadaje nam otoczenie”
powiedział ksiądz.
Duchowny opowiedział o dramatycznych wydarzeniach z dzieciństwa artysty, o zmianach nazwisk, trudnych relacjach rodzinnych oraz o doświadczeniach związanych z powojenną rzeczywistością w Polsce. Przypomniał także, jak aktor przez lata zmagał się z przypisywanymi mu tożsamościami i stereotypami.
“Stanowię najmniejszość pod każdym względem: narodowości, ale też gustu i zapatrywań. Ktoś taki w dzisiejszych czasach musi zatykać uszy i mocno trzymać się masztu”. Cała ta opowieść o jego życiu jest poruszająca. Dramatyczna historia Polski. “Polka”, jak on to nazwał ironicznie. Historia polskości Edwarda. O nostalgii i o Katarsis, które nie nastąpi. Kim jestem? Pytanie. Możemy dziś powiedzieć: Edwardzie jesteś, byłeś naszym moim bratem
— cytował słowa Edwarda Linde-Lubaszenki duchowny.
Podczas mszy kapłan podkreślił wyjątkowość życia i twórczości Edwarda Linde-Lubaszenki, przypominając jego niezapomnianą rolę Stańczyka w “Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. Duchowny zwrócił uwagę na uniwersalne przesłanie, jakie płynie z historii życia artysty — o poszukiwaniu własnej tożsamości, zmaganiu z przeciwnościami i nieustannym dążeniu do prawdy.
Edward zabrał ze sobą do wieczności część naszych serc. A nasze życie wieczne rozpoczyna się teraz. Nie po śmierci. Żyjemy życiem wiecznym. Warto tę prawdę uświadomić sobie w okresie Wielkiego Postu — mówił ksiądz.
Na zakończenie duchowny wyraził wiarę, że Edward Linde-Lubaszenko już odnalazł światło i spotkał się z bliskimi, którzy odeszli przed nim.
Poruszający widok na pogrzebie Edwarda Linde-Lubaszenki. Tak żegna go syn
To oni towarzyszą Edwardowi Linde-Lubaszenko w jego ostatniej drodze
Córka Linde-Lubaszenki mówi to na pogrzebie: cztery dni po twoim odejściu
