CELEBRITY
Z 2:0 na 2:2! Co za zwrot w hicie Ekstraklasy! Legia może czuć niedosyt
Prawdziwy rollercoaster w Białymstoku! Spotkanie z Legią Warszawa rozpoczęło się dla Jagiellonii Białystok idealnie — od dwóch szybkich goli, w tym jednego wręcz kapitalnego. Drużyna Marka Papszuna zdołała jednak doprowadzić do wyrównania, choć w dość kuriozalnych okolicznościach. Ostatecznie, mimo kilku świetnych szans w końcówce, to spotkanie zakończyło się remisem 2:2, co żadnego zespołu nie może w pełni cieszyć. Wystarczy spojrzeć w tabelę.
Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Kibice w tym starciu absolutnie nie mogli narzekać na nudę. Już w trzeciej minucie Jagiellonia przeprowadziła sprawną akcję — piłkę dostał Kajetan Szmyt, który uprzedził Kacpra Chodynę i był faulowany w polu karnym przez Otto Hindricha. Ostatecznie po analizie VAR decyzja została zmieniona, ze względu na zagranie piłki ręką przez skrzydłowego gospodarzy.
To była jednak tylko zapowiedź wielkich emocji, których fani doświadczyli kilkanaście minut później. W 17. min bowiem Bartosz Mazurek przytomnie oddał piłkę do będącego przed polem karnym Leona Flacha, a Niemiec oddał kapitalny strzał w samo okienko bramki, dając swojej drużynie prowadzenie. Oszołomiona Legia dostała chwilę później kolejny cios — Po strzale Szmyta piłkę zdołał odbić Hindrich, ale nie miał żadnych szans przy dobitce z najbliższej odległości Afimico Pululu.
Drużyna Marka Papszuna była dłużej przy piłce, jednak nie była w stanie stworzyć sobie dogodnych szans do strzelenia bramki. Sytuacja przyjezdnych mogła być jeszcze gorsza, jednak w 34. min dobrą interwencją popisał się Hindrich, a minutę później po rzucie rożnym w poprzeczkę trafił Pululu.
Legia Warszawa wróciła z 0:2. Ależ emocje w końcówce
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa skończy się idealnie dla Jagiellonii, to jednak Legia zdołała w końcu przeprowadzić skuteczny atak. W 45. min dośrodkował z rzutu wolnego Kacper Chodyna, wydawało się, że do piłki pierwszy dopadnie Sławomir Abramowicz, jednak uprzedził go Bernardo Vital, który posłał piłkę do własnej bramki.
Do wyrównania Legia mogła doprowadzić już kilka minut po przerwie, jednak zaledwie w słupek uderzył Mileta Rajović. Ostatecznie jednak w 56. min Radovan Pankov zagrał piłkę głową wzdłuż pola karnego i doszło do kolejnej bramki samobójczej — tym razem do własnej siatki trafił Leon Flach. Goście doprowadzili zatem do wyrównania i to mimo faktu, że wciąż nie miała żadnego strzału celnego.
W 69. min znów dobrze pokazał się Chodyna, jednak Rajović nie wykorzystał świetnej okazji. W odpowiedzi kilka minut później uderzył Szmyt, ale piłkę odbił Hindrich. W 79. min Legia przypuściła kolejny atak, jednak najpierw po rzucie rożnym i strzale Colaka piłkę z linii wybił Norbert Wojtuszek, a potem uderzenie Chodyny odbił Abramowicz.
Ostatecznie spotkanie skończyło się wynikiem 2:2, co oznacza, że Legia wciąż jest w strefie spadkowej – do Arki Gdynia traci jeden punkt, mając jeden mecz rozegrany więcej. Jagiellonia zaś pozostaje liderem, jednak jeśli w niedzielę Lech odniesie zwycięstwo w meczu z Rakowem Częstochowa, to zrówna się z drużyną z Białegostoku punktami, mając jeden mecz rozegrany więcej. Przed podobną szansą na zrównanie się z Jagiellonią stanie Zagłębie Lubin, które w poniedziałek zagra z Wisłą Płock.
