CELEBRITY
Łatwogang na chwilę zniknął z ekranu podczas charytatywnego streamu. Co się wydarzyło, że musiał udać się do lekarza? Poznaj szczegóły tej historii.
Dziewięć dni bez przerwy przed kamerą, miliony złotych na koncie i jeden cel: pomoc dzieciom chorym na nowotwory. Internetowy maraton Łatwoganga stał się ogólnopolskim fenomenem, ale stanowi też dla niego duże obciążenie fizyczne. Dlatego influencer na chwilę zniknął z transmisji, by dać się przebadać lekarzowi. — Nie wiem, co by się musiało stać, żebym miał narzekać na swoje samopoczucie — podkreślił.
Stream Łatwoganga Rozpoczął się 17 kwietnia i planowo ma potrwać dziewięć dni non stop. Podczas transmisji zbierane są środki na dzieci cierpiące na raka. Łatwoganga odwiedzają rozmaici goście — gwiazdy, dziennikarze, muzycy i sportowcy, a wszystkiemu towarzyszy zapętlony utwór “Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”.
Do akcji charytatywnej dołączył też Onet i w sobotę 25 kwietnia na streamie gościł redaktor naczelny Bartosz Węglarczyk. Portal przekazał na zbiórkę 50 tys. zł. Podczas rozmowy z szefem portalu Łatwogang zapowiedział, że chce zebrać 100 mln zł na walkę z rakiem. Do tej pory udało się zebrać ponad 40 mln (stan na godz. 16.00, 25 kwietnia).
Moje życie nigdy nie miało więcej sensu. Dla mnie byłoby wstydem mówić, że się źle czuję. Nie wiem, co by się musiało stać, żebym miał narzekać na swoje samopoczucie Wielkie serducha dla Onetu
— powiedział
Redaktor naczelny zauważył, że Łatwogang po tylu dniach streamowania może czuć się zmęczony. Przypomniano mu, że na korytarzu jest wiele osób gotowych pomóc. — Wiesz, że tam lekarz czeka na ciebie — powiedział Bartosz Węglarczyk.
Łatwogang zapowiedział, że czuje się świetnie i rozpiera go energia. — Siedzę tylko przed komputerem w obliczu tego, jak dzieciaki siedzą pół roku, one mają ciężko. Ja tutaj w porównaniu z nimi mam jak w hotelu. Dla mnie byłoby wstydem mówić tutaj, że się źle czuję. Nie wiem, co musiałoby tu się stać, żebym zaczął narzekać na swoje samopoczucie — powiedział.
Ostatecznie za radą udał się jednak na krótką wizytę. Wówczas na streamie pojawili się inni goście, którzy zaczęli umilać widzom czas grą na gitarze. Gdy Łatwogang ponownie pojawił się przed kamerą, zapewnił, że wszystko jest w porządku. — Nie trzeba było iść do lekarza, to taka kontrola. Wszystko jest super — twierdził.
Pokazał również paczki, które przekazali uczestnikom streama Robert i Ania Lewandowscy. W środku znajdowały się przekąski.
Julia Wieniawa zaskoczyła na streamie Łatwoganga. Dziś zobaczy to cała Polska
Niespodziewani goście u Łatwoganga. Karolak i Pawłowski rozkręcili imprezę
