CELEBRITY
Tego jeszcze nie było
Rafał Trzaskowski udzielił pierwszego wywiadu po przegranych wyborach prezydenckich 2025. W rozmowie z Żurnalistą prezydent Warszawy bezpośrednio wskazał na błędy sojuszników z koalicji rządzącej.
Trzaskowski stwierdził, że koalicjanci wyrządzili mu więcej szkody niż kandydat opozycji Karol Nawrocki
Przyznał, że był faworytem sondaży, ale kampania trwała prawie rok i przyniosła ataki ze strony własnych sojuszników
Skomentował działania Donalda Tuska słowami: „każdy próbował wspomóc kampanię tak, jak umiał, a nie każdy miał na to dobry pomysł”
Trzaskowski wskazuje winnych porażki wśród sojuszników
Rafał Trzaskowski wprost odpowiedział na pytanie Żurnalisty o rolę koalicjantów.
– Więcej krzywdy zrobili mi koalicjanci niż Karol Nawrocki. Pewnie tak było w dużej mierze – powiedział.
Dodał, że rząd mógł wykonać więcej pracy przed wyborami prezydenckimi.
Kampania 2025 różniła się od tej z 2020 roku. Wcześniejsza była krótka i nikt nie oczekiwał zwycięstwa. Tym razem Trzaskowski startował jako faworyt.
Ataki ze strony ludzi tworzących koalicję rządzącą nazwał absurdalnymi. Podkreślił, że konkurencja wewnątrz obozu władzy skupiła się na najsilniejszym kandydacie.
Rafał Trzaskowski odniósł się do ingerencji premiera Donalda Tuska w ostatnim tygodniu kampanii. Chodziło m.in. o wywiad Tuska z użyciem Jacka Murańskiego do ataku na Karola Nawrockiego.
– Każdy próbował wspomóc kampanię tak, jak umiał, a nie każdy miał na to dobry pomysł – stwierdził Trzaskowski.
Podkreślił ogromne emocje związane ze stawką wyborów. Zaznaczył, że nie wszystko było idealnie zaplanowane. Każdy działał według własnego instynktu. Trzaskowski nie nazwał działań Tuska błędem, ale dał jasno do zrozumienia, że wsparcie nie zawsze pomagało.
W kontekście całej kampanii prezydent Warszawy mówił o potrzebie lepszej komunikacji osiągnięć rządu. – Trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość – dodał.
Rafał Trzaskowski szczegółowo opisał wieczór wyborczy. Na podstawie wczesnych exit poll uznał, że wygrał i ogłosił optymizm.
Usiedliśmy ze znajomymi, nie strzelały szampany, ale piliśmy jakieś wino – relacjonował.
Po dwóch godzinach wyniki zaczęły się pogarszać.
Wszyscy uspokajali, że liczone są najpierw małe komisje. Po kolejnych godzinach informacje z sondażowni wskazały na porażkę. Trzaskowski był tak zmęczony, że poszedł spać około północy lub pierwszej. Rano obudził się z „uderzeniem prosto w czoło”.
Emocje po przegranej określił jako złość, a nie depresję czy żal. „Taka szansa i się nie udało” – powiedział. Gdyby wygrał, nie byłoby – wedle jego słów – prezydenta zainteresowanego wyłącznie „wkładaniem kija w szprychy” rządowi.
Na pytanie o trzecie podejście w polityce Trzaskowski odparł, że trudno to sobie wyobrazić, ale skupia się na Warszawie do 2029 roku i lepszej kampanii w 2027.
