Connect with us

CELEBRITY

Leśnik komentuje nietypowe zachowanie prezesa PiS w Sejmie. Co naprawdę myśli o jego radach dotyczących spotkań z dzikami?

Published

on

Jarosław Kaczyński udawał w Sejmie dzika. Jego chrumkanie błyskawicznie obiegło sieć. Prezes PiS zdradził też, co robić, gdy napotkamy na swojej drodze dzika. O słowa polityka zapytaliśmy doświadczonego leśnika. — Pan Kaczyński na leśnictwie się nie zna. I Bogu dzięki — powiedział.

Wszystko zaczęło się od pytania reportera “Faktu”, który zapytał w Sejmie prezesa PiS o problem dzików w kraju. Kaczyński odpowiedział anegdotą, wracając do wakacji z 1992 r. Spędzał je w leśniczówce, obok której znajdowała się zagroda leśna o powierzchni około 200 hektarów. Jak podkreślił, było tam mnóstwo zwierząt, w tym liczne stada dzików.

Prezes PiS opowiadał o rozmowie z leśnikami, którzy zapewniali go, że może swobodnie poruszać się po tym terenie. Gdy natknie się na stado dzików, powinien iść dalej i “nie można się ich przestraszyć”. — Same mogą się odwracać i tak chrząkać — mówił, po czym przed kamerami zaczął naśladować dźwięki dzików. — Mają kły, ale trzeba iść. Ja to robiłem, jakoś żyję — dodał.

O “patent” Kaczyńskiego zapytaliśmy doświadczonego i znanego w mediach leśnika, który — ze względu na polityczny kontekst sprawy — wolał zachować anonimowość. Jak podkreśla w rozmowie z “Faktem”, dzikie zwierzęta w większości przypadków unikają kontaktu z człowiekiem. W tym sensie słowa prezesa PiS nie są całkowicie bezpodstawne.

Zwierzęta nie chcą spotykać się z człowiekiem — tłumaczy leśnik. Jednocześnie przypomina, że “zwierzę to wciąż zwierzę”. — Nawet oswojony, przyjazny pies potrafi nagle ugryźć. Dlatego zawsze lepiej zachować ostrożność — dodaje. Jak zaznacza, sytuacja może być niebezpieczna zwłaszcza wtedy, gdy w stadzie znajduje się locha z młodymi. — Wtedy staje się agresywna, jak każda matka broniąca swoich dzieci — wyjaśnia.

Leśnik przyznaje, że wielokrotnie spotykał w lesie dziki, łosie, jelenie, a nawet wilki i zawsze zwierzęta same się wycofywały. Inaczej wygląda to jednak w miastach. — Ludzie się boją, i trudno się dziwić. Duży dzik, szczególnie wieczorem, wygląda groźnie. Czarny, masywny — robi wrażenie. I nie ucieka — mówi.

Na koniec zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. W lesie, ale też i mieście można natknąć się na chore zwierzę, np. zarażone wścieklizną, które zachowuje się nieprzewidywalnie. — Wtedy instynkt już nie działa tak jak powinien i takie zwierzę może nie uciec — ostrzega. — Pan Kaczyński na leśnictwie się nie zna. I Bogu dzięki — podsumowuje rozmówca “Faktu”.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 USAtalkin