CELEBRITY
Co za mecz! 🔥 Ależ tam się działo! ⚽️🔥🔥 Półfinałowy rewanż zapowiada się kapitalnie 🔥 ➡️
Genialny, magiczny, absolutnie wyjątkowy i moglibyśmy tak jeszcze długo wymieniać! Piłkarze Paris Saint-Germain i Bayernu Monachium rozegrali mecz nie tylko na miarę wielkiego finału Ligi Mistrzów, ale jedno z lepszych spotkań w historii całych rozgrywek! Oglądaliśmy dziewięć pięknych goli, zwycięstwo gospodarzy 5:4, a po wielkim hicie jest tylko jeden problem!
Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Cały piłkarski świat czekał na to spotkanie, które śmiało można było nazwać przedwczesnym finałem Ligi Mistrzów! W końcu obrońcy tytułu, którzy ostatnio ograli w dwumeczu Liverpool aż 4:0, mierzyli się z będącym w kapitalnej formie Bayernem Monachium. A emocji po prostu nie mogło zabraknąć!
Die Roten w poprzedniej rundzie wyeliminowali króla tych rozgrywek, Real Madryt, w dwumeczu triumfując 6:4. A skoro gracze Vincenta Kompany’ego przegrali tylko dwa razy w całym sezonie, to stali się głównym faworytem rozgrywek. A wielką formę mieli potwierdzić właśnie na stadionie Paris Saint-Germain.
Co ciekawe, oba zespoły grały ze sobą w fazie ligowej, a wówczas w Paryżu Bayern wygrał 2:1 po dublecie Luisa Diaza. W ćwierćfinale Klubowych Mistrzostw Świata natomiast to Paryżanie zwyciężyli 2:0 po trafieniach Desire Doue i Ousmane Dembele.
A na kogo mogli liczyć kibice obu drużyn? Z jednej strony właśnie na zdobywcę Złotej Piłki, który imponował skutecznością czy Chwiczę Kwaracchelię, który w tym sezonie Ligi Mistrzów miał na koncie już osiem goli i pięć asyst. W zespole Die Roten błyszczeli natomiast Harry Kane i Michael Olise, a to zapowiadało nam niezwykle emocjonujący mecz, w którym miało paść wiele bramek!
Zobacz także: Słynny Holender bez litości dla Roberta Lewandowskiego. Oto co mu wytknął
Już początek meczu był niezwykle intensywny, oba zespoły chciały szybko zyskać przewagę, ale świetnie radzili sobie obrońcy zarówno Paryżan, jak i Bayernu Monachium. Na pierwszą dogodną okazję musieliśmy czekać więc równo kwadrans, gdy Kwaracchelia z lewego skrzydła poszukiwał Dembele, ale ten w ostatniej chwili został uprzedzony. A po chwili jeszcze goręcej zrobiło się w drugim polu karnym!
Olise świetnie zgrał piłkę do Luisa Diaza, ten został sfaulowany przez Williana Pacho i Harry Kane błyskawicznie wyprowadził gości na prowadzenie!
A po chwili mogło być już 2:0 dla Bayernu, gdy tym razem Kane zgrywał do Olise, ale Francuza w kapitalnym stylu zatrzymał Matwiej Safonow.
Jak odpowiedzieli na to gospodarze? Stuprocentową szansą! Ousmane Dembele po kapitalnym prostopadłym podaniu wyprzedził rywali, znalazł się w sytuacji sam na sam z Manuelem Neuerem, ale wówczas… fatalnie przestrzelił! Tylko co z tego, skoro po chwili z lewego skrzydła w pole karne zszedł Chwicza Kwaracchelia, strzelił nie do obrony i już po 25 minutach było 1:1!
A to rzecz jasna wcale nie był koniec! Po chwili Olise niemal sprawił, że rywale sami wbili sobie piłkę do bramki, a Paris Saint-Germain odpowiedziało na to groźnym strzałem Desire Doue i rzutem rożnym, po którym gola strzelił Joao Neves!
Mało emocji i goli w pierwszej połowie? Spokojnie, to nie był koniec! Tuż przed przerwą Michael Olise otrzymał podanie przed pole karne, nie przestraszył się kilku rywali i potężnym strzałem sprawił, że było już 2:2!
A PSG i tak zdążyło na to odpowiedzieć i mogliśmy mówić o sporej kontrowersji! Co prawda Alphonso Davies zagrał piłkę ręką po dośrodkowaniu Dembele, ale ta najpierw odbiła się od jego uda. Sędzia mimo to podyktował jedenastkę, którą wykorzystał sam Francuz!
Po absolutnie szalonej i genialnej pierwszej połowie mogliśmy się tylko zastanawiać, czy po przerwie piłkarze obu drużyn będą w stanie stworzyć równie wyjątkowe widowisko. Szybko okazało się, że to faktycznie możliwe. A Paryżanie potrzebowali tylko 10 minut, by podwyższyć prowadzenie!
Kapitalną akcję na prawym skrzydle przeprowadził Achraf Hakimi, Ousmane Dembele przytomnie przepuścił piłkę, a Chwicza Kwaracchelia znów huknął nie do obrony! To był jednak dopiero początek problemów Bayernu, bo za chwilę Dembele uderzył idealnie, trafił do bramki od słupka i było już 5:2!
No to w takim razie Bayern musiał ruszyć do przodu i dokładnie to zrobił. Trudno było się jednak spodziewać, że po chwili gola po dośrodkowaniu Joshuy Kimmicha z rzutu wolnego strzeli akurat Dayot Upamecano!
A potem oglądaliśmy czystą boiskową magię. Harry Kane popisał się idealnym prostopadłym podaniem, a Luis Diaz zabawił się z rywalami tak, że ci kompletnie się pogubili. A efekt był taki, że z trzybramkowej przewagi Paryżan zostało już tylko jedno trafienie!
Ostatecznie ten absolutnie wyjątkowy mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 5:4, a to sprawia, że półfinałowy rewanż zapowiada się kapitalnie. Jedyny problem jest taki, że na mecz w Monachium musimy poczekać do 6 maja!
