CELEBRITY
Decyzje Ziobry po śmierci ojca. Kosztowały państwo majątek
Do krakowskiego sądu wpłynęła opinia szwajcarskich biegłych dotycząca śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Dokument może okazać się kluczowy dla dalszych losów procesu lekarzy oskarżanych o błędy medyczne. “Fakt” rozmawiał o sprawie z Adamem Bodnarem. — Na przestrzeni tych wszystkich lat rosły koszty postępowań i opinii biegłych — aż do łącznie miliona złotych — mówi były minister sprawiedliwości.
Sprawa sięga 2006 r. i dotyczy hospitalizacji Jerzego Ziobry w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim. Ojciec Zbigniewa Ziobry został przyjęty do placówki 22 czerwca, jednak po kilkunastu dniach leczenia zmarł — 2 lipca 2006 r. Rodzina od początku była przekonana, że w trakcie terapii doszło do nieprawidłowości i zaniedbań ze strony lekarzy. Choć prokuratura dwukrotnie kończyła sprawę umorzeniem, bliscy nie odpuścili i w 2011 r. sami skierowali przeciwko medykom prywatny akt oskarżenia.
Kluczową dla dalszego biegu procesu opinię sporządzili eksperci z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie. Przygotowanie ekspertyzy zlecił małopolski wydział Prokuratury Krajowej. Dokument dotyczy przede wszystkim oceny przebiegu leczenia i kwestii medycznych związanych ze śmiercią Jerzego Ziobry. Na opinię sąd czekał od 2022 r., a jej brak przez długi czas skutecznie hamował dalsze procedowanie sprawy w postępowaniu odwoławczym.
Wpłynięcie ekspertyzy otwiera drogę do wznowienia procesu i podjęcia przez sąd kolejnych decyzji procesowych. Treść oraz końcowe wnioski szwajcarskich biegłych nie zostały jednak dotąd ujawnione.
Przygotowanie zagranicznej opinii wiąże się z bardzo dużymi kosztami. Już sama wstępna ekspertyza z Lozanny miała kosztować około 88 tys. zł. Według szacunków całkowite wydatki państwa na dokumentację i prace szwajcarskich specjalistów mogą sięgnąć 50 tys. franków szwajcarskich, czyli około 230 tys. zł.
Zobacz: Dlaczego Łukasz Mejza wciąż ma prawo jazdy? Kontrowersyjny poseł gra na czas
Do toczącego się od lat postępowania odniósł się w rozmowie z “Faktem” Adam Bodnar. Zdaniem byłego ministra sprawiedliwości sprawa była prowadzona w wyjątkowy sposób.
Sprawa okoliczności śmierci ojca Zbigniewa Ziobry traktowana była tak, jakby prokuratura była prywatną własnością byłego ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego
— mówi Bodnar.
Były minister przypomina, że mimo dwukrotnego umorzenia śledztwa rodzina Ziobry zdecydowała się na prywatny akt oskarżenia, — Do tego działania przyłączyła się prokuratura i cały czas działała w interesie rodziny Prokuratora Generalnego — stwierdza były szef resortu sprawiedliwości.
Bodnar zwraca uwagę, że choć lekarze zostali uniewinnieni przez sąd pierwszej instancji sprawa nadal była intensywnie prowadzona.
Co więcej, przedmiotem różnych szykan stawały się osoby zaangażowane w sprawę — sędziowie orzekający, jak Agnieszka Pilarczyk, czy biegli sądowi. Już w 2024 r., przy okazji przeszukania w związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości, akta sprawy zostały odnalezione w prywatnym domu Zbigniewa Ziobry w Jeruzalu. Na przestrzeni tych wszystkich lat rosły koszty postępowań i opinii biegłych — aż do łącznie miliona złotych
— mówi Bodnar.
Senator KO podkreśla, że oczekuje dokładnego wyjaśnienia roli polityka PiS w tej sprawie. — Liczę na to, że Prokuratura Regionalna w Gdańsku dokładnie zbada, czy doszło do nadużycia władzy przez byłego Prokuratora Generalnego w kontekście wpływu na sprawę — nie tylko na szczeblu krajowym, ale także w kontekście postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Tam również rodzina Ziobry szukała sprawiedliwości, ale przegrała — przypomina Bodnar, wskazując na wyrok w sprawie Kornicka-Ziobro przeciwko Polsce z 20 października 2022 r.
Były minister sprawiedliwości zaznacza, że w całej sprawie nie można zapominać także o lekarzach oskarżanych przez lata o błędy medyczne. — To z pewnością dla nich wyjątkowo stresująca sytuacja, aby przez tyle lat walczyć o niewinność — nie w ramach zwyczajnego działania prokuratury i sądów, ale z całym aparatem państwa ucieleśnianym przez byłego Prokuratora Generalnego — podsumowuje Adam Bodnar.
