CELEBRITY
Wszyscy pamiętają przerażający obraz poparzonego chłopca w bandażach. Dzisiaj oprawcy zmaltretowanego ośmiolatka usłyszeli wyroki ❗️⬇️
Trzy lata temu cała Polska usłyszała wstrząsającą historię Kamilka (†8 l.) z Częstochowy. Wszyscy pamiętają przerażający obraz poparzonego chłopca w bandażach. Dzisiaj oprawcy zmaltretowanego ośmiolatka usłyszeli wyroki. Dawid B. (29 l.), ojczym Kamilka, został skazany na 25 lat więzienia. Magdalena B. (38 l.), matka chłopca na 16 lat więzienia. Wyroki usłyszało też wujostwo dziecka: Aneta J. (48 l.) i Wojciech J. (64 l.).
W Sądzie Okręgowym w Częstochowie ogłoszono dzisiaj (6 maja) kary dla oprawców Kamilka. W budynku zgromadziły się tłumy dziennikarzy. Na ogłoszenie wyroku czekała przyrodnia siostra Kamilka — Magdalena Mazurek, która jest oskarżycielem posiłkowym, oraz Piotr Kucharczyk, założyciel fundacji noszącej imię Kamilka. Do sądu przyjechała też rzeczniczka praw dziecka — Monika Horna-Cieślak.
Na sali rozpraw nie było głównych oskarżonych: Dawida B., który oświadczył, że nie będzie brał udziału w ogłoszeniu wyroku, ani matki Kamilka — Magdaleny B. Ojczym nie chciał być dowieziony z aresztu w Tarnowskich Górach. Matka również wolała pozostać za murami Zakładu Karnego w Lublińcu. Reprezentowali ich adwokaci. W sądzie na ogłoszeniu wyroku pojawiło się oskarżone wujostwo — Aneta J. i Wojciech J.
Sąd uznał Dawida B. za winnego. Skazał go na karę łączną 25 lat więzienia. Sędzia odczytał długą listę zarzutów dla 29-latka. Dawid B. znęcał się nad Kamilkiem, znieważył go, bił rękami, kopał po całym ciele, złamał mu przedramię. Przetrzymywał w kabinie prysznicowej, bił i polewał go gorącą wodą, następnie rzucił nim o piec. Spowodował oparzenia 25 procent ciała małego dziecka. Lista oparzeń jest bardzo długa.
Ponadto Dawid B. złamał dziecku kość ramieniową. Od 29 marca do 3 kwietnia 2023 r. nie udzielił pomocy Kamilkowi, u którego rozwijała się już ciężka niewydolność oddechowa na skutek choroby oparzeniowej. Sąd uznał, że Dawid B. działał w recydywie i skazał go na karę łączną 25 lat więzienia.
Magdalena B. została skazana na karę łączną 16 lat więzienia. Sąd uznał, że pomagała Dawidowi B. w znęcaniu się nad Kamilkiem i innymi dziećmi. Tolerowała takie zachowanie. Kobieta miała też znęcać się nad bratem Kamilka — Fabiankiem, więziła dzieci i groziła porzuceniem.
Wujostwo Kamilka — Aneta J. i Wojciech J. — również usłyszało wyroki skazujące. Aneta J. — 10 miesięcy, Wojciech J. — 6 miesięcy w zawieszeniu na trzy lata. Sąd uznał, że kobieta nie udzieliła pomocy siostrzeńcowi, mimo że była świadoma, w jakim stanie zdrowia jest Kamilek. Jej mąż też nic nie zrobił, nie wezwał służb i nie podjął żadnych czynności ratunkowych.
Dawid B. ma zapłacić zadośćuczynienie 40 tys. zł dla Fabianka oraz po 7 tys. zł dla pozostałych pokrzywdzonych dzieci. Magdalena B. — 20 tys. zł na rzecz syna Fabianka. Jako że sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami, sąd wyłączył jawność uzasadnienia swojego wyroku.
Do tej pory nierozliczone zostały instytucje, które nadzorowały rodzinę Magdaleny i Dawida B. Łącznie kuratelę nad rodziną sprawowało aż 17 instytucji. Magdalena B. skutecznie lawirowała i opowiadała, że w jej domu nie ma żadnej przemocy. Kłamała, bo obawiała się, że straci świadczenia na dzieci, z których się utrzymywała.
Proces oprawców Kamilka trwał prawie rok
Proces matki i ojczyma Kamilka trwał od 30 czerwca ub.r. Toczył się za zamkniętymi drzwiami. Śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Kamilka prowadziła Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Jak ustalili śledczy, dom Kamilka był pełen przemocy. Nie był bezpiecznym miejscem i schronieniem. Kamilek (†8 l.) razem z młodszym bratem Fabiankiem (10 l.) wychowywał się z trojgiem przyrodniego rodzeństwa. Dawid B., ojczym chłopców, był wyjątkowo okrutny. Stosował przemoc fizyczną i psychiczną wobec wszystkich dzieci, dochodziło także do molestowania seksualnego jednego z dzieci. Prokuratura ustaliła, że bicie, wyzwiska i kary cielesne były w tym domu na porządku dziennym. Szczególną agresję ojczym kierował wobec Kamilka i Fabianka. Kamilek musiał spać na podłodze, był rzucany o ściany, przypalany papierosami. Chłopczyk uciekał z domu, matka oddawała go do internatu, bo miał jej rzekomo sprawiać kłopoty wychowawcze.
Z ustaleń śledztwa wynika, że 29 marca 2023 r. Dawid B. wpadł w szał, bo Kamilek miał zrzucić jego telefon. Chwycił chłopca i rzucił go na piec kaflowy w kuchni, a następnie polewał wrzątkiem. Kamilek miał 25 proc. poparzonego ciała i złamane ramię. Nikt nie wezwał do niego pomocy.
3 kwietnia 2023 r. Artur Topól, biologiczny ojciec Kamilka i Fabianka, odnalazł starszego syna w tragicznym stanie. Była żona okłamywała go, twierdząc, że dziecku nic się nie stało. Rodzinę odwiedzili pracownicy pomocy społecznej. Nie weszli do mieszkania, bo matka powiedziała im, że chłopiec śpi. Tymczasem Kamilek wymagał natychmiastowej hospitalizacji z powodu rozległych oparzeń. Magdalena B. przez pięć dni próbowała na własną rękę leczyć synka, smarując go maściami z apteki. Chłopiec w chwili odnalezienia leżał na brudnej podłodze w zaniedbanym mieszkaniu. Był w krytycznym stanie z powodu rozwijającej się choroby oparzeniowej. Biologiczny ojciec powiadomił policję i ściągnął pomoc dla ciężko poparzonego syna.
Kamilek zmarł 8 maja, po 35 dniach walki o życie, w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.
Pogrzeb Kamilka odbył się dzięki zbiórce zorganizowanej przez Piotra Kucharczyka, przyjaciela Kamilka i założyciela fundacji jego imienia. Chłopczyk został pochowany 13 maja 2023 r. na cmentarzu Kule w Częstochowie. Do dzisiaj Polacy pielgrzymują do grobu Kamilka, poruszeni dramatem dziecka, któremu nikt nie pomógł. 9 maja, w trzecią rocznicę śmierci Kamilka, odbędzie się msza święta.
Po raz drugi śledztwo w sprawie urzędników
Do dzisiaj nikt nie potrafi zrozumieć, dlaczego tak wielu ludzi widziało jego siniaki oraz ślady pobicia i nikt nie reagował. Rodzinę Kamilka nadzorowało aż 17 instytucji. Żadna z nich nie zareagowała i nie doszukała się nieprawidłowości. Śledztwo dotyczące tzw. zaniedbań urzędniczych zostało umorzone w styczniu 2025 r. Po zaskarżeniu decyzji prokuratury przez najbliższych Kamilka przekazano ją do ponownego rozpatrzenia prokuraturze. Jednocześnie sąd oddalił zażalenie rodziny dotyczące umorzenia śledztwa w sprawie lekarzy i nauczycieli. Orzeczenie jest prawomocne.
Biologiczny ojciec torturowanego Kamilka oskarża wujostwo ośmiolatka. “Syn spał w jego pokoju. To niemożliwe, by nic nie widział”
Przejęci losem zabitego Kamilka z Częstochowy, wyprawili mu na cmentarzu urodziny. Startuje fundacja na rzecz podobnych dzieci
Lekarz, który leczył Kamilka, mówi o przerażającej skali zjawiska. “Wczoraj przyjęliśmy kolejne dziecko”
