CELEBRITY
“Musiałam prosić, żeby nie nagrywali, jak się modlę”. Coco Gauff, którą w obronę po Australian Open wzięła między innymi Iga Świątek, wytoczyła potężne działa przeciwko tenisowym władzom. A to tylko wstęp do tego, co ujawniła tuż przed rozpoczęciem turnieju w Stuttgarcie. 🟥 Link w komentarzu👇
“Musiałam prosić, żeby nie nagrywali, jak się modlę”. Coco Gauff, którą w obronę po Australian Open wzięła między innymi Iga Świątek, wytoczyła potężne działa przeciwko tenisowym władzom. A to tylko wstęp do tego, co ujawniła tuż przed rozpoczęciem turnieju w Stuttgarcie.
W pogoni za uwagą widzów, organizatorzy największych turniejów zaczęli instalować kamery w miejscach, które do niedawna stanowiły dla zawodników absolutny azyl. Problem narastał od miesięcy, a głośny incydent z początku roku z udziałem amerykańskiej tenisistki tylko przyspieszył publiczną debatę. Wówczas murem za nią stanęli m.in. Iga Świątek i Novak Djoković. Polka pytała wówczas wprost, czy tenisiści to “zwierzęta w zoo”, a Serb dawał do zrozumienia, że tenis zmienia się w reality show.
Przypomnijmy, że podczas Australian Open kamery w Melbourne Park uchwyciły moment, w którym sfrustrowana Gauff niszczyła rakietę w strefie dla graczy po porażce z Eliną Switoliną. Teraz wskazała dokładnie, gdzie leży granica, która została przez telewizje i organizatorów przekroczona.
— Myślę, że chodzi o posiadanie jakiejś kontroli nad tym, może przez WTA lub… cóż, to są turnieje wielkoszlemowe, więc WTA trudno jest tak naprawdę wkroczyć.
Oczywiście mają wpływ, ale myślę, że chodzi po prostu o kontrolowanie tego, co jest pokazywane, a co nie. Mamy wiele prywatnych momentów. Modlę się przed każdym meczem i musiałam mówić operatorom, żeby nie nagrywali tego momentu, bo nie ma wielu neutralnych miejsc, gdzie możemy przebywać.
To stało się większym tematem przeze mnie i zepsucie rakiety. Ale widziałam, że Carlos też coś o tym mówił w zeszłym tygodniu. Cieszę się, że może rozpoczęłam dyskusję, ale zdecydowanie uważam, że zaszło to za daleko — mówi.
Oto nagranie, po którym rozgorzała dyskusja:
Jesteśmy sportowcami i dajemy show na korcie, ale nie sądzę, że musimy iść na kompromis ze wszystkim, co robimy poza nim. Myślę, że siłownia jest okej. Ale jeśli chodzi o korytarze i każdą inną sytuację, niektórzy przybliżali obraz na telefony ludzi i czytali ich wiadomości tekstowe. Widziałam o tym tweety. Myślę, że to jest moment, w którym posuwa się to trochę za daleko — przyznaje Amerykanka.
Stuttgart to tylko przystanek
Turniej w Stuttgarcie traktowany jest przez trzecią rakietę świata pragmatycznie. Zapytana o ułożenie kalendarza i decyzję o starcie w Niemczech, podczas gdy część rywalek decyduje się na przerwę przed zawodami w Madrycie, Gauff nie ukrywała, że to wszystko jest elementem większego planu.
— Głównym powodem jest to, że… zawsze później dobrze radziłam sobie na Roland Garros. W ostatnich kilku latach to były w zasadzie ćwierćfinały lub lepiej. Celem za każdym razem jest osiągnięcie szczytu formy na ten turniej. To jest główna motywacja. Po prostu utrzymanie tego kalendarza, bo to dobrze u mnie działało. Chociaż zazwyczaj nie radzę sobie dobrze w Stuttgarcie, to nie jest turniej, w którym koniecznie błyszczę. Mam nadzieję, że w tym roku to się zmieni.
Miami było turniejem, w którym nie błyszczałam, a poszło mi dobrze, więc bardzo chciałabym zagrać tu lepiej. Ale główną rzeczą jest to, że zależy mi na Roland Garros i na tym, jak tam zagram. To jest główny powód i motywacja do tego — kończy Gauff.
