CELEBRITY
Kacper Maciejczyk ujawnia kulisy “Kuchennych Rewolucji” i swoje doświadczenia z Magdą Gessler. Co naprawdę wydarzyło się za kulisami?
Szczeciński restaurator Kacper Maciejczyk cztery lata temu wziął udział w programie “Kuchenne rewolucje” i bardzo tego żałuje. Jego knajpa padła, a on wciąż mierzy się z konsekwencjami swojego występu. — Zrobiono ze mnie złego syna — mówi w rozmowie z “Faktem” i nie szczędzi gorzkich słów Magdzie Gessler. — Czułem się jak przy rozstrzelaniu, jesteś tam spięty, że musisz uważać na wszystko, co mówisz — dodaje.
Program “Kuchenne Rewolucje” od lat wywiera istotny wpływ na polską gastronomię. Jego prowadząca, Magda Gessler, znana nie tylko z wyrafinowanego smaku, lecz także z bezkompromisowego podejścia do przeprowadzanych “rewolucji”, wzbudza skrajne emocje. Widzowie ją uwielbiają, jednak dla wielu restauratorów spotkanie z “królową polskiej gastronomii” nie zawsze pozostaje miłym wspomnieniem.
Kacper Maciejczyk wraz z mamą byli bohaterami drugiego odcinka 25. sezonu “Kuchennych Rewolucji”, który został wyemitowany we wrześniu 2022 r. Prowadzili wtedy Cafe Elegancko — bistro zlokalizowane przy ulicy Potulickiej w Szczecinie, które po rewolucjach zmieniło nazwę na To Tu To Tam.
Choć program był realizowany kilka lat temu, Kacper Maciejczyk wciąż żywi duży żal do Magdy Gessler. Jego restauracja ostatecznie zniknęła z mapy miasta w 2024 r. W rozmowie z “Faktem” opowiedział o kulisach programu i zachowaniu słynnej restauratorki.
Kacper Maciejczyk uważa, że ekipa produkcyjna programu “Kuchenne rewolucje” podsyca konflikty międzyludzkie w restauracjach. Jego zdaniem to, co widzowie odbierają jako autentyczne emocje, bywa w rzeczywistości efektem przemyślanej reżyserii. Restaurator twierdzi, że był zachęcany do bardziej stanowczego zachowania, a następnie przedstawiony w programie jako osoba autorytarna i agresywna.
Pamiętam taką sytuację z reżyserem. Gdy byłem w kuchni, przyszedł do mnie reżyser i zastosował taką typową manipulację. Zapytał: »Kto jest tutaj szefem?«, a ja mówię: »No, ja z mamą«. On na to: »Nie. Kto jest tutaj szefem na papierze?«. To była taka próba emocjonalnego podejścia do człowieka. Powiedział: »Jeżeli jesteś szefem, to krzyknij, doprowadź wszystko do porządku i zaangażuj ludzi«. I faktycznie później w programie była ta sytuacja, jak moja pracownica się obraziła i widać, jak krzyknąłem do mamy. To było robione pod show, człowiek nie zdawał sobie po prostu sprawy. Jak to później oglądałem, to widziałem, jak to niedobrze wyglądało — wyznaje w rozmowie z “Faktem”.
— Przede wszystkim to emocjonalne sceny w programie były przygotowane z psychologami, więc oni doskonale wiedzieli, jak rozbroić człowieka. Moja mama na tym mocno nie ucierpiała, ale ze mnie zrobiono po prostu tego »złego syna« — dodał.
Kacper Maciejczyk przekonuje, że autentyczność wypowiedzi przed kamerą była często jedynie iluzją, a uczestnicy stawali się narzędziami w rękach produkcji, która dążyła do uzyskania jak najbardziej dramatycznego efektu:
— Magda Gessler tak robiła, że czasem wkładała nam pewne kwestie w usta i kazała to powtarzać. My to mówiliśmy, a oni to potem podkręcali. Czułem się tam jak przy rozstrzelaniu — jesteś tak spięty, że musisz uważać na wszystko, co mówisz, a z drugiej strony, przez ten stres, po prostu palniesz coś, czego wcale nie chciałbyś powiedzieć — mówi.
Dla właściciela szczecińskiego lokalu emisja odcinka stała się początkiem walki z uprzedzeniami na temat jego osobowości. Młody restaurator uważa, że na podstawie wybranych przez produkcję fragmentów widzowie wyciągnęli pochopne wnioski na temat jego charakteru oraz relacji z matką, nie mając pełnego obrazu sytuacji poza kamerami. To właśnie ten brak zrozumienia szerszego kontekstu stał się dla Kacpra największym obciążeniem:
Na samym początku nagrań miałem moment napięcia z reżyserem i od tego czasu miałem wrażenie, że atmosfera wokół mnie, wśród ekipy programu, po prostu się zmieniła. Po emisji byłem zaskoczony, jak bardzo montaż wpłynął na obraz całej historii — na samym końcu to był po prostu mocny szok. To się potem przyczyniło do reakcji ludzi, których znałem i którzy widzieli program i moich relacji z nimi. Było mi bardzo trudno, bo wiele osób oceniło mnie tylko na podstawie programu, nie znając całego kontekstu i tej prawdziwej historii — wyznał.
Jak naprawdę wygląda menu po “Kuchennych Rewolucjach”?
Kolejnym cieniem na rewolucji w lokalu Kacpra Maciejczyka położyły się twarde realia rynkowe. Restaurator twierdzi, że narzucone przez Magdę Gessler standardy jakościowe generowały koszty, które w szczecińskich realiach nie znajdowały pokrycia w zainteresowaniu gości:
Pani Magda narzuciła nam bardzo wysoki standard produktów. Przez to musieliśmy na nie dużo wydawać, ale niestety niekoniecznie się to zwracało, bo po prostu nie było popytu na te potrawy. W efekcie po roku praktycznie całkowicie zrezygnowaliśmy z jej menu — oopowiada.
Ostatecznie brak popytu sprawił, że nowe menu przetrwało w lokalu zaledwie dwanaście miesięcy.
Kilka lat po emisji odcinka: “To zostawia traumę”
Dziś, z perspektywy kilku lat od nagrań i po ostatecznym zamknięciu lokalu w 2024 r., Kacper Maciejczyk nie kryje, że udział w formacie TVN był jednym z najtrudniejszych doświadczeń w jego życiu. Choć bistro “To Tu To Tam” przestało istnieć, proces radzenia sobie z wydarzeniami, które miały miejsce na planie, wciąż trwa. Restaurator kończy swoją opowieść surową oceną samej prowadzącej oraz mechanizmów rządzących programem:
Chociaż program jest już za mną, to mimo wszystko człowiek musi dojrzeć do tego, żeby się z tym zmierzyć, bo to nadal zostawia traumę. Wydaje mi się, że tak mają wszyscy, którzy zostali poszkodowani psychicznie przez Magdę Gessler. Ona, w moim odczuciu, nie ma sumienia i myśli raczej kategoriami biznesowymi niż autentyczną chęcią pomocy drugiemu człowiekowi — zakończył Kacper Maciejczyk.
Wysłaliśmy do stacji TVN pytania z prośbą o odniesienie się do zarzutów Kacpra Maciejczyka, jednak do chwili publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
