CELEBRITY
Nie gryzł się w język 😱
Alaksandr Łukaszenka ponownie zaostrza retorykę wobec sąsiadów. W wywiadzie dla rosyjskiej telewizji propagandowej “Russia Today” ostrzegł m.in. Polskę i zapowiedział zdecydowaną odpowiedź Białorusi – także przy wsparciu Rosji. Przywódca odniósł się również do polityki USA wobec Kuby, kierując apel do Donalda Trumpa.
Łukaszenka uderza w sąsiadów. Wymienił Polskę
Współpraca z Rosją i narracja o słabości Europy
Łukaszenka zwrócił się bezpośrednio do Donalda Trumpa. Chodzi o Kubę
kraj nie planuje działań ofensywnych wobec państw NATO, w tym Polski i Litwy. Jednocześnie zaznaczył, że w przypadku zagrożenia Białoruś odpowie “wszelkimi dostępnymi środkami”. Wśród potencjalnych kierunków zagrożenia wymienił wprost Polskę oraz inne państwa regionu.
Moim zadaniem jest ostrzec moich sąsiadów: Estonię, Łotwę, Litwę, Polskę, a może w pewnym stopniu i Ukrainę. Boże broń ich przed agresją wobec Białorusi – powiedział Łukaszenka.
Dyktator dodał przy tym, że jego kraj nie dąży do konfliktu, ale “jeśli zostanie w niego wciągnięty”, odpowie adekwatnie.
Wypowiedzi te wpisują się w szerszą narrację władz w Mińsku, które od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę regularnie oskarżają Zachód o wrogie działania. Jednocześnie brak jest dowodów na przygotowania państw NATO do agresji wobec Białorusi. Eksperci zwracają uwagę, że tego typu komunikaty mają charakter odstraszający i propagandowy, skierowany zarówno do odbiorców wewnętrznych, jak i zagranicznych. Łukaszenka odniósł się również do kwestii użycia broni jądrowej.
To nie oznacza, że jutro, jeśli wybuchnie tam jakaś konfrontacja, uderzymy bronią jądrową w te kraje przez które lub z których terytorium zostanie przeprowadzona agresja przeciwko nam. Mamy wystarczająco dużo innej broni, by temu przeciwdziałać – stwierdził Łukaszenka.
Jednocześnie przypomniał o ścisłej współpracy wojskowej z Rosją, co w praktyce oznacza możliwość wspólnej odpowiedzi militarnej.
W wywiadzie Łukaszenka wielokrotnie podkreślał znaczenie sojuszu z Federacją Rosyjską. W jego ocenie ewentualny konflikt nie byłby rozpatrywany wyłącznie w kategoriach obrony Białorusi, lecz jako element szerszego układu bezpieczeństwa z Moskwą.
Jeśli zobaczymy, że zagrozi to istnieniu Białorusi, to nie tylko my, ale – także zgodnie z naszą umową z Federacją Rosyjską… wykorzystamy wszystko, co mamy – mówił.
Wypowiedź ta nawiązuje do obowiązujących porozumień wojskowych między Mińskiem a Moskwą, w tym do Państwa Związkowego oraz wspólnych struktur obronnych. W ostatnich latach współpraca ta uległa znacznemu zacieśnieniu, m.in. poprzez rozmieszczenie rosyjskiej broni jądrowej na terytorium Białorusi – co potwierdzały wcześniejsze komunikaty Kremla.
Łukaszenka przedstawił także własną ocenę sytuacji geopolitycznej w Europie. Jego zdaniem państwa europejskie nie są obecnie zainteresowane konfliktem zbrojnym, jednak ich pozycja jest osłabiona przez pogarszające się relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Sugestia ta stoi w sprzeczności z oficjalnym stanowiskiem NATO, które podkreśla jedność sojuszu i kontynuację współpracy transatlantyckiej.
Przynajmniej teraz tego nie chcą. Co się stanie jutro? Czas pokaże – przekazał białoruski przywódca.
Tego typu wypowiedzi wpisują się w strategię budowania obrazu niestabilnego świata, w którym działania Białorusi mają charakter defensywny.
Eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają jednak, że retoryka Mińska często odzwierciedla interesy Kremla i jest elementem presji informacyjnej wobec państw NATO.
W rozmowie pojawił się także wątek polityki Stanów Zjednoczonych wobec Kuby. Łukaszenka odniósł się do zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczących możliwych działań wobec Hawany, apelując o powściągliwość.
Czy tego potrzebujesz? Nie rób tego – zapytał, zwracając się bezpośrednio do amerykańskiego przywódcy.
Jednocześnie zasugerował, że Kuba może liczyć na wsparcie innych państw: „Będą państwa, które cicho i spokojnie wesprą Kubę”.
Białoruski lider wskazał również na geograficzne położenie Kuby, podkreślając jej bliskość wobec Stanów Zjednoczonych. W jego ocenie ewentualne działania Waszyngtonu mogłyby mieć poważne konsekwencje regionalne.
Na Kubie, w Meksyku, dobrze to wiem, Nikaragui i Wenezueli większość ludzi rozumie, czym są Stany Zjednoczone i że konieczne jest budowanie normalnych relacji z Amerykanami – stwierdził.
Komentarze te wpisują się w szerszą linię polityczną Mińska, który utrzymuje relacje z państwami krytycznymi wobec USA, takimi jak Wenezuela czy Nikaragua. Jednocześnie Łukaszenka stara się prezentować jako mediator nawołujący do dialogu, choć jego wypowiedzi często mają charakter polityczny i propagandowy.
Analitycy zwracają uwagę, że odniesienia do Kuby mogą mieć również wymiar symboliczny – jako przykład napięć między USA a państwami pozostającymi poza zachodnim blokiem politycznym.
