CELEBRITY
„Putin może zaatakować, by skompromitować NATO”. Generał pilnie ostrzega Władimir Putin. Fot. kremlin.ru
Decyzja USA o wstrzymaniu zaplanowanej rotacji brygady pancernej do Polski wywołała spore zamieszanie informacyjne w strukturach NATO. Chodzi o około 4 tysiące żołnierzy, którzy mieli stacjonować w naszym kraju. Sprawę skomentował wiceprezydent USA J.D. Vance oraz były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gen. Stanisław Koziej.
J.D. Vance odpowiada dziennikarzom
Wiceprezydent USA J.D. Vance, odpowiadając na pytania dziennikarzy, zapewnił, że wstrzymanie wojsk nie jest polityczną karą dla Warszawy. Zaznaczył, że decyzja o wysłaniu 4 tysięcy żołnierzy jeszcze nie zapadła. Obecna sytuacja to jedynie opóźnienie, a nie trwała redukcja.
To standardowa procedura, a nie sygnał polityczny – powiedział Vance.
Dodał, że Polska to ważny sojusznik i przyjaciel USA, jednak zauważył, że „przy znaczącym wsparciu ze strony Stanów”, nasz kraj jest w stanie obronić się sam.
Zobacz więcej: Szokujące odkrycie na strychu. Spod wełny szklanej wystawał łokieć
Wizja „NATO 3.0”
Inaczej na sprawę patrzy gen. Stanisław Koziej. Przypomina, że ograniczenie liczby amerykańskich żołnierzy lądowych na naszym kontynencie to cel zapisany w oficjalnych dokumentach USA.
Amerykanie będą redukowali swoją obecność konwencjonalną, czyli przede wszystkim wojska lądowe w Europie, bo to zapisali w swojej doktrynie. A to oznacza, że my nie możemy za wszelką cenę wierzyć, że u nas ta liczebność amerykańska się nie zmniejszy – wyjaśnił wojskowy.
Dodał, że Waszyngton dąży do tzw. „NATO 3.0”. USA dają jedynie wsparcie strategiczne (kosmos, broń jądrowa), a „Europejczycy muszą wziąć na siebie więcej odpowiedzialności w kwestii obrony konwencjonalnej”.
Zobacz więcej: Polacy zatrzymani przez Izrael. MSZ wydało pilny komunikat
Władimir Putin wyczuwa słabość
Zdaniem generała, obecny chaos i kłótnie wewnątrz Sojuszu to idealna okazja dla Kremla, który już teraz przeprowadza prowokacje z dronami w krajach bałtyckich i straszy ćwiczeniami nuklearnymi.
To znaczy, że coś pilnego Rosja chce zakomunikować, pokazuje tę szablę nuklearną, potrząsa nią, aby postraszyć Zachód – ocenił gen. Koziej.
Ekspert uważa, że zamiast mówić o wycofywaniu się z Europy, Zachód powinien mocniej przycisnąć Rosję, która ma teraz duże problemy na froncie w Ukrainie.
Ryzyko ataku na terytorium NATO
Brak zgody wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego może doprowadzić do bardzo groźnego scenariusza na naszej wschodniej granicy. Gen. Koziej ostrzega, że Władimir Putin spróbuje uderzyć w najsłabsze ogniwo.
Musimy to jak najszybciej załagodzić, bo inaczej Putin może pójść krok dalej i jakiś błyskawiczny, nieduży atak na terytorium NATO przeprowadzić, aby zupełnie skompromitować Sojusz – stwierdził na antenie Polskiego Radia 24.
Jeśli NATO nie zareaguje twardo na taki ruch, Rosja wykorzysta to propagandowo, by pokazać, że Zachód jest bezsilny, co w efekcie może doprowadzić do zmniejszenia pomocy dla Ukrainy.
